23.02.2018 / Radek Stefaniak

Badanie Bilot

Z badania zleconego przez Bilot w 2017 r wśród firm z listy TOP500 w Polsce wynika, że ok 25% przedsiębiorstw posiada własne rozwiązanie klasy CRM (nie komercyjny produkt), a ok 3% wcale takiego systemu nie posiada. 61% firm ma rozwiązania CRM polskich lub zagranicznych producentów, czasem również wspólne z systemem ERP. Gro z nich to rozwiązania typu onpremise – instalowane na własnych serwerach. Pozostałe nie udostępniły takich danych.

Badanie Bilot 2017 - CRM w TOP500
Tabela 1 Badanie Bilot 2017 – narzędzia CRM wśród przedsiębiorstw TOP500 w PL

 

Którą drogą pójść? Czyli własny CRM, czy komercyjny?

Jak widzimy na powyższym wykresie, całkiem dużo firm decyduje się (decydowało?) na własne rozwiązanie. Czemu?

Własny CRM (tzw. custom built) – czyli pisany na zamówienie przez partnera lub wewnętrzny zespół IT  – ma wiele zalet i wad jednocześnie. Z pewnością jest to rozwiązanie uszyte na miarę (jeśli wstępnie poprawnie oszacowano jego zakres, budżet był wystarczający i projekt zakończył się realizacją całości wymagań). System jednak zaczyna „umierać” od pierwszego dnia po uruchomieniu, z uwagi na to że każdy jego nowy element, każda poprawka, to potrzebny dodatkowy budżet, godziny czyjejś pracy, ale przede wszystkim pomysł (co i po co). Praktyka pokazuje, że odwleka się takie prace na nieokreśloną przyszłość. I coraz więcej robi się w np. Outlooku i Excelu.

System który się nie rozwija, który nie dorasta do bieżących czasów, nie jest proaktywny, nie pomaga, nie podpowiada (nie jest jak Facebook czy YouTube – zobaczmy jak one potrafią sprofilować dla nas swoją treść), zaczyna też być spychany na boczny tor, i być używany tylko w ostateczności.

Przy własnym rozwiązaniu nie mamy dostępu również do świeżych, nowoczesnych komponentów i integracji, które dopiero zostaną stworzone. A korzystanie z komercyjnych produktów takie możliwości nam daje. Przecież nie musimy dziś zdawać sobie sprawy z możliwości integracji z mediami społecznościowymi (np. naszym profilem firmowym Facebook), wygodnej optymalizacji tras naszych handlowców, sprawniejszym narzędziu do planowania pracy naszych techników jeżdżących do klientów, albo bogatszej analityce i nowych możliwościach jej prezentacji, czy w końcu  maszynowym uczeniu (np. do oceny szans sprzedażowych). Przy komercyjnych narzędziach takie elementy można dodawać jeśli producent je udostępnił.

Komercyjne rozwiązania to również swoiste bezpieczeństwo rozwiązania, większa pewność że takie spełnia dzisiejsze wymogi i standardy zabezpieczeń, czy chociażby wsparcie w spełnianiu wymagań prawnych (GDPR!).

Cloud a OnPremise?

Jeszcze łatwiej powyższe daje się zaimplementować przy rozwiązaniach chmurowych – tutaj „upgrade” CRM dzieje się poza nami, odpowiada za niego dostawca usługi. Następnego dnia mamy system nowszy, dostępne w nim nowe funkcjonalności. W chmurze bardziej przecież chodzi o dostępność usługi korzystania z CRM (a nawet CEC – Customer Engagement Center) dla naszego Biznesu, a nie posiadanie systemu samego w sobie (zazwyczaj wyłącznie transakcyjnego, z osławioną już “Kartą 360 stopni” z „historią klienta” – czy to nie za mało?).

Przy rozwiązaniach onpremise (instalowanych w naszej/obcej serwerowni, zarządzanych zazwyczaj przez nasze IT) nowe elementy pojawią się tylko wtedy gdy zrealizujemy samodzielnie lub przez naszego partnera upgrade CRM. Jest to projekt, który trzeba zaplanować w czasie (wyłączenie dostępu do CRM na jakiś czas), zorganizować dla niego budżet i zasoby.

Rozwiązania chmurowe są „zwinniejsze”. Co to oznacza? Wyobraźmy sobie sytuację gdy w naszej spółce powstaje nowy dział sprzedażowy (albo kupiliśmy spółkę), zaczynamy prowadzić sprzedaż w nowy sposób, chcemy dać działowi obsługi klienta możliwość obsługi komunikacji z klientami przez nowe kanały. Przy rozwiązaniu chmurowym tego typu mini projekty mogą trwać parę godzin lub parę dni. Dostępność gotowych elementów i poukładanie ich w proces daje możliwość szybkiej zmiany. Duże, ciężkie systemy CRM, tego nie umożliwiają. Nie chcę tu oczywiście uogólniać, gdyż są przypadki gdy tego typu zmiany mogą być trudniejsze.

W każdym razie chmura daje możliwość nadążania za Biznesem i rynkiem, nie spowalnianie i pozwolenie na dynamiczniejszy rozwój.

Na czym polega projekt? Wdrożenie? Aktywacja?

Kolejny ważny czynnik do porównania – jak podejść do projektu dostarczenia działom biznesowym nowego narzędzia?

Rozwiązanie onpremise to zazwyczaj długi, mozolny projekt (nawet mimo dostępnych akceleratorów, które i tak wymagają dużej porcji ręcznej pracy). Rozwiązanie chmurowe to zgodnie ze swoją ideą rozwiązanie gotowe – szybkie do uruchomienia po wstępnej konfiguracji, idealnie nadają się do wdrożeń metodologiami agile. Nawet przy skomplikowanych projektach taki projekt trwa krócej niż przy rozwiązaniach onpremise.

Przykładowa chmura (C4C)

Przykładowe rozwiązanie chmurowe, czyli np. SAP Hybris Cloud for Customer (w skrócie C4C, https://www.sap.com/products/cloud-customer-engagement.html) jest systemem ciągle rozwijanym przez producenta – co 3 miesiące w ramach już opłacanych miesięcznych subskrypcji dodawane są nowe elementy. Ostatnio np. rozwiązania maszynowego uczenia wspierające ocenę szans sprzedażowych (przecież nie chcemy aby handlowcy zużywali swój czas na mało rokujące tematy) (https://www.sap.com/products/leonardo/machine-learning.html ).

Rozwiązanie jest też dostępne z każdego miejsca na świecie (również z gotowej aplikacji mobilnej np. na Android czy IOS) bez potrzeby uruchamiania połączenia VPN. Przecież celem systemu CRM jest to aby handlowcy (i cały zespół) korzystali z niego ciągle, a nie tylko wieczorem przygotowując plan działań (np. trasę).

Nie potrzeba tutaj też osobnego narzędzia do raportowania, ponieważ z uwagi na to że C4C jest zbudowane na szybkie bazie danych SAP HANA całe raportowanie jest wbudowane w C4C. Dostępne są narzędzia do budowania źródeł danych, raportów, wskaźników wyliczalnych z formułami, KPI, grafów, itp.

C4C to produkt zarówno dla sił sprzedażowych – tych pracujących w terenie (wizyty, szanse sprzedażowe) jak i call center (jeśli nie mamy gotowej integracji do naszego systemu CC, to można ją szybko zbudować wykorzystując prosty webowy widget osadzony w C4C). C4C to również narzędzie dla działów obsługi klienta (customer service) i techników pracujących w terenie (field service). Oprócz tego narzędzie pomaga managerom i dyrektorom w zarządzaniu pracą swoich działów.

System ma bogate możliwości integracyjne, zaczynając od podstawowych integracji klientów czy osób kontaktowych, również te pozwalające na odczyt cen z ERP online, księgowania w ERP, integrację online z Outlook/Exchange, czy np. tworzenia leadów z formularzy www czy systemów marketing automation.

C4C posiada również możliwości zarządzania i wysyłania newsletterów, czy innych e-maili do klientów – także w ramach kampanii krokowych. Ankietowanie klientów (np. za pomocą email) też nie stanowi problemu.

Ciekawym elementem dopełniającym ofertę jest SAP JAM (https://www.sap.com/poland/products/enterprise-social-collaboration.html), który wspomaga pracę grupową nad ofertą dla klienta czy rozwojem produktu. To strona www, która pozwala zespołowi na swobodne dzielenie się informacją, statusem czy pomysłami wokół jakiegoś tematu. Zespół do pracy z danym tematem możemy budować tutaj dowolnie – zapraszając osoby z wewnątrz firmy czy też osoby z zewnątrz (np. partner biznesowy). SAP JAM powiadamia mailowo członka zespołu o nowych wiadomościach. Jest również zintegrowany natywnie z C4C – pozwala na tworzenie nowej grupy np. na podstawie zgłoszonej szansy sprzedażowej w C4C.

Co dalej?

Przed przystąpieniem do projektu proponuję rozpocząć od analizy własnych potrzeb:

  • czego potrzebujemy,
  • jakie narzędzia już mamy i jak się sprawdzają,
  • czy potrzebujemy reorganizacji i optymalizacji pracy naszych działów sprzedażowych/obsługowych,
  • czy wiemy jak chcemy działać na rynku w niedalekiej i dalszej przyszłości,
  • czego oczekujemy od nowego narzędzia i w jaki sposób chcemy z nim pracować.

Zastanówmy się czy bieżące narzędzie jest wystarczające? Czy nadąża za nami? Czy nie stanowi jednak częściej przeszkody niż pomocy?

Zachęcam również do przeczytania wcześniejszego bloga: www.bilot.fi/blog/radoslaw/nadal-nie-mam-systemu-crm/.

Warto również zastanowić się nad:

  • planem wdrożenia zmian organizacyjnych (jeśli potrzebne) i nowego narzędzia,
  • czynnikami ryzyka które mogą spowodować że zmiany mogą się nie powieść lub udać w ograniczonym zakresie,
  • czynnikami przyczyniającymi się do sukcesu i je wdrożyć.

Kolejnym krokiem powinna być rozmowa z partnerem wdrożeniowym – zarówno pod kątem oceny wymagań, wyboru rozwiązania, planowania projektu albo całej mapy drogowej.

 

Jeśli są Państwo zainteresowani poznaniem szczegółów zapraszamy do kontaktu (Mariusz Papiernik tel. +48 690 540 522 lub Radosław Stefaniak tel. +48 503 843 401).


22.02.2018 / News Team

Bilot has recently welcomed a new crop of Junior Developers to the company. We interviewed the guitar-playing, cat-loving, soon-graduating trainee trio to find out how they found their way to Bilot.

Hey guys! Quick introduction: what do I need to know about you?

Juha: My name is Juha and I’m 24 years old. I’m studying in Haaga-Helia and I will graduate this summer.

Leo: My name is Leo, I live with a cat, I would like to learn guitar, I’m always happy.

Alexander: My name is Alexander and I am very excited to join the Bilot family as a Junior Java Developer Trainee!

What’s your background? How did you get into coding?

Juha: When I was 16 years old, I had my first touch into coding in vocational school. I learned basic coding with Java and I felt like I was really good at it. After that school I still wasn’t sure what I want to do with my life, but when I started studying in Haaga-Helia it was very clear; I want to be a software developer! In my studies, I have learned a little bit of many areas. My strongest area is in the front-end coding, but I have also coded some web-applications with Java.

Leo: I always had ideas for programs but no skills to develop them, so I enrolled into Haaga-Helia.

Alexander: My way to programming started quite unexpectedly and coming more from an artistic background.  I was always doodling in my sketchbook and from there I started to get into computer graphics. While working in CG visualization studio, I began to learn game engines such as Unity and UE4, and this is where I first encountered programming. I found it very interesting to write scripts and add logic behavior to 3D assets, and probably since that time I defined my career as a developer.

What made you interested in Bilot as a company?

Alexander: I think that consulting really suits my personality. I find it very interesting to work from one project to another, to always keep my skills sharp and at the same time always challenge myself. So, I started to investigate the market and that is how I found Bilot.

Leo: I saw a recruitment ad for trainees in mol.fi and got in through Academic Work. I thought the recruitment ad was really laid-back and well-written and you could feel a “Bilot atmosphere” through it.

Juha: Actually, Leo was my recruitment ad! He’s my classmate from Haaga-Helia, and he told me a lot of good things about Bilot since he started here before me.

What were your first impressions of the company?

Alexander: Amazing feeling to be around the people who enjoy what they do!

Juha: I was impressed by your nice office and good people!

Leo: I was surprised that the people here were normal(ish). [Editor’s note: HEY.]

You’ve been here for about a month now. What are some main things that you have noticed about life at Bilot? What work have you been involved in so far?

Leo: People hang out and have fun all the time and do some work at the same time – or the other way around? I’ve done some images for a webstore documentation, and right now we’re starting on a real live customer project.

Alexander: For the last month I have been getting to know the SAP Hybris technology and got a chance to have a SAP training in Warsaw for a week. Like Leo said, currently we’re involved in a project for a big manufacturing customer.

It is awesome to be surrounded with professional people who are always willing to help and explain something. Sometimes I look at the people around me, and I often notice that they are smiling!

Juha: I have been in the office only one week because of the training trip in Poland, but I have noticed that people communicate a lot and the atmosphere is relaxed. I also noticed that you have very athletic and good floorball players, when I got my ass kicked by Bilot veterans… I need a lot of practice to get on their level.

So… do you like it here?

Leo: So far it has been a-w-e-s-o-m-e-!

Juha: After 2½ years of working in a warehouse alongside my studies, I really do!

Alexander: Yes! I feel myself very lucky to be surrounded by such a team.

Good to hear. Once again, welcome to Bilot! Now get coding.

And so they did.

bilot juniors

Bilot Junior Developers following along with Commerce lead Jussi.

Interested in working at Bilot with Leo, Juha, Alexander and the rest of us? Check out our open positions » and apply today!


20.02.2018 / Ville Niemijärvi

Meidän blogissa on ollut melkoista radiohiljaisuutta.

Kaverit ovat olleet rintamalla, pari soluttautunut syvälle vihol… asiakkaan organisaatioon. On tehty onneksi tilalle pätevämpiä rekryjä ja se yksi markkinointiosaston hörhö on kadonnut startup-maailmaan.

Nyt se on kuitenkin raahattu autotallista toimistoon tekemään jotain osakkuutensa eteen.

Markkinointiin saatiin myös uutta verta kun Jyväskylän toimistolla aloitti Tia.

Nyt lähdetään yhdessä Tian kanssa piristämään meidän (sisältö)markkinointia ja somepresenssiä. Tavoitteena on alkaa taas säännöllisesti tuottamaan blogeja, vlogeja mutta myös podcasteja. 

Lisäksi tekemään asiantuntijoiden haastatteluja, niin omien kuin vieraiden.

Aiheina koneoppiminen, tiedolla johtaminen, digitalisaatio laajemminkin.

Tietovarastoinnit ja business intelligence on jäänyt meillä vähemmälle. Näitäkin käsitellään mutta vain silloin kun tavoitteena on nuo edellä mainitut.

Mitä sisältöä odottaisit Louhian blogissa/vlogissa/podcastissa?

Kysymys meidän blogin seuraajille: minkälaista sisältöä ja mitä aihealueita toivoisit kuulevan? Kun haastatellaan meidän omia osaajia tai jutellaan alan muille asiantuntijoille.

Kiinnostaisiko esimerkiksi, jokin näistä:

  • algoritmien eroista ja vahvuuksista
  • työvälineiden, kielien ja alustojen eroista ja vahvuuksista (esim. R vs Python)
  • how-to-do esimerkkejä eli rautalankamalli esim. hinnoittelun optimointiin tai kysynnän ennustamiseen
  • bloopers eli miten hommat ei suju kuin strömsöössä
  • business case-esimerkkejä meiltä ja maailmalta
  • arkkitehtuureista
  • vaadittavasta osaamisesta, data scientistien rekrytoinneista ja osaamisen kasvattamisesta
  • miten yritys X on päässyt digitalisaatiossa pisteestä X pisteeseen Y (tai luonut uuden dataan pohjautuvan liiketoimintamallin)
  • strategiatason humppaa
  • jotain muuta, mitä?

Vaiko ylätason diipadaapaa miten tekoäly pelastaa kaikki ja olet kusessa jos et jo maksa konsulttiarmeijalle siitä, että se kertoo sinulle itsestään selvyyksiä tietämättä miten niitä juttuja oikeasti tehdään?

Kerro, kommentoi, pistä mailia. Olisi hienoa tuottaa sellaista sisältöä jota oikeasti halutaan kuulla ja josta on teille arvoa.

Nyt palautetaan kuitenkin Louhian blogiin ja muihin kanaviin hieman vipinää pyttyyn. Monikanavaisesti, säännöllisesti ja jos autatte meitä kommentoimalla, niin myös lukijoille arvoa tuottavasti.

Koska tässä kirjoituksessa on ollut pari sotaista kielikuvaa, otetaan vielä lainaus Winston Churchillin kuuluisasta puheesta, jossa hän puhuu juuri monikanavaisesta markkinoinnista.

“We shall go on to the end. We shall fight in France, we shall fight on the seas and oceans, we shall fight with growing confidence and growing strength in the air…

We shall defend our Island, whatever the cost may be; we shall fight on the beaches, we shall fight on the landing grounds, we shall fight in the fields and in the streets, we shall fight in the hills; we shall never surrender…”


14.02.2018 / Mathias Hjelt

I recently did a presentation on Artificial Intelligence and Machine Learning. I focused primarily on business opportunities,  AI capabilities vs. Machine Learning, the notion of ML as “software 2.0”, the importance of data gathering and wrangling etc. Fairly high-level stuff; perhaps fluffy from a developer’s point of view.

Afterwards I got a question from the audience: “How can I get involved with AI and Machine Learning as a regular software developer?”

That’s a great question. Obviously, not everyone can — or should need to — dive into the hardcore forefront and start contributing to algorithm implementations. Not everyone needs to mutate into data scientists. Still, I believe every software developer should get a grasp of what the whole AI/ML genre is about. The reason being: when AI & ML is put into good use, it will likely end up as part of bigger application or system, which is mostly written by “regular software developers”, not by data scientists.

So where do you start? Here are some ideas.

 

Take the tourist tour

The absolutely easiest way to make your first “Hello World” AI/ML app is to start by exploring pre-trained models made available as cloud APIs. Tap into e.g. Microsoft Cognitive Services, Amazon ML Application Services, Google Cloud AI services. From a software development point of view, consuming these is no different from hooking up to other modern API services. You need zero math skills but are still able to explore some quite fascinating, narrow AI capabilities.

Of course, having APIs to call is no fun if you don’t have an application to plug the calls into. Spend a few hours ideating up a use-case related to some project you are working on. Could you add voice based conversational interactions? Recommendations based on selfies? Real-time translation of content?

Get some entry-level ML understanding

As soon as you want to go beyond consuming pre-trained models, you have to get an entry-level understanding of different algorithms and what they can be used for. Google around and read up on classification, clustering and regression. Read up on unsupervised vs. supervised learning and the concept of “training a model”. Read up on traditional algorithms and how (deep) neural networks work. There are plenty of excellent intros on YouTube that you can consume if blogs and books are too tedious. You can spend 1 day or 1 year on this topic; you need to judge yourself how deep you want to go, while continuing your life as a software developer.

Get acquainted with popular Machine Learning libraries

A lot of data scientists use R as their tool of choice for mangling data and running algorithms from various add-on packages. R isn’t that common among “regular developers”, but Python is another extremely popular language for data science. Python gives easy access to popular machine learning libraries like Scikit-learn, Keras, Theano, TensorFlow, PyLearn2, Caffe2, NLTK etc. As a software developer, you’ll learn Python quickly – if you have some spare time, this will pay off.

Alternatively, you can also start out by using libraries which can be called from your native language. E.g:

  • Java: Deeplearning4J, Mlib, Weka, MOA, H2O, Encog, TensorFlow…
  • C# / .NET: Accord.NET, Numl, CNTK, Encog, TensorFlow…

(In addition to those, you can of course use cloud services which allow you to train your own models without running anything locally.)

The easiest way to get started is to search for tutorials on these libraries: you’ll get examples of how the libraries are used to do ML stuff: train a model with a training data set, validate it with a separate data set, and evaluate how well it performs. Then you’re good to go and plug that into whatever application you want to build. Maybe wrap it up as a micro service. Or take the trained model and push it to a cloud service for execution. After doing this, you’ll have better odds of having a meaningful conversation with a data scientist, when it comes to building production grade applications that include ML models.

Tech-first use cases for machine learning

A lot of the AI & ML buzz is about how businesses can make more profit, or how to make life better for consumers. That’s important and nice – but again, for a software developer, there could be other opportunities as well:

Try to think of all the times when you had to write code without having super clear rules for how to detect and handle every single edge case. Maybe ML could have helped there?

Or think about all the times, when you were staring disillusioned at hundreds of thousands of log file entries, trying to see elusive patterns. Maybe ML could help finding patterns?

What about all the times you have struggled with an interface feeding your application with garbled data – or suspicious amounts of data – or no data – without anyone from Ops or Royal Department of Integration Monitoring ever noticing anything? Maybe ML could help detecting anomalies in interface traffic?

Try / catch

Give this stuff a try – either you’ll find a new passion in data science-flavored development, or, arrive at a conclusion that there are way more interesting things to learn as a software developer. But don’t dismiss this topic as fluff without trying.

 


13.02.2018 / Jyrki Turunen

Previous chapter here.

 

The new form of the city was starting to take shape when the last member of the artisan troupe entered the king’s court. She was dressed in fine yet simple robes and introduced herself as Grafia, the artist of the bunch, otherwise known as the Graphic Designer. Before the king could rise from his throne, the lady gestured for him to stay seated and then made another hand signal. In poured a crowd of workers with intricately woven tapestries, beautiful hand-made pieces of furniture and art and all the tools of their particular trades. Soon the familiar yet, even the king had to admit, gloomy throne room had become a controlled riot of colours and measured, majestic atmosphere. The king, quite dumbfounded by all of the sudden, boisterous activity in what was usually a very guarded and tense environment, looked on as the people under Grafia’s direction transformed his house into a shining example of royal status and benevolent governance, all the while making sure the details served a purpose without going overboard so as to seem vain or pompous.

Graphic designer

Grafia approached the throne with a warm smile and spoke in a soft voice: “It is my responsibility to breathe life into the designs of my fellows and the creations made from them. In accordance with their designs and in collaboration with them, I have chosen and created the imagery, iconography, symbols, colors and materials necessary to slot in the final pieces of the redesign work. As we speak, we are putting them in place throughout the city.”

 

The king could but stare in awe at the transformation taking place around him and, as conveyed by Grafia’s words, in the city. Whilst everything appeared beautiful and clearly made by expert craftsmen, nothing was overly luxurious or seemingly over the top. Like the missing piece of a puzzle that cracks open the mystery and allows all the other pieces to make sense, the king suddenly saw how ingeniously all the different design aspects came together to form a whole that was greater than its individual parts. While there was some overlap in their fields of expertise, each member of the artisan band also provided an individual and unique aspect to the overall design, without which, the king now realized, the entire project would have been flawed, lacking in a way that might have escaped realization had the observer not been tutored in them like the king now had been. Having been enlightened in such a way, Old Faithful now also understood how antiqued many of his own methods and processes were in comparison to this well-oiled machine and resolved to transform them as well. As a sign of this reborn dedication, the new name of the city was now emblazoned on the banners flying high above the city: Consilio Adorea, the Triumph of Design.

Graphic design leaf

With their work now completed, the artisans presented themselves one more time before the king, who thanked each one individually and rewarded them handsomely for their services. Murmurs had already been heard that Scrummus Maximus himself was on his way to see the new miracle his neighbour had built, with an ever so slight hint of jealousy and disbelief rumoured to be the main motivators for such a rare visit.

 

The reinvigorated city was now thriving and no soul could pass through it without stories to tell of its fresh new wonders. Under the sagacious leadership of king Old Faithful, the citizens enjoyed an era of prosperity unrivalled in the city’s long history.

 

Viewing their work one last time from a hill overlooking the city, the artisans nodded their approvals of each other’s work. Taking their leave in search of their next great challenge, the designers turned their steeds and rode into the conveniently placed sunset, because that is how classic stories end.

 

Design flower

 

Here we are then. It is over. Hopefully through this story you now have even a slightly better idea of what the differences are between visual designers, user interface designers, user experience designers and graphic designers. It is not uncommon for a person to be adept in more than one of these roles, indeed most of them have some overlap, but all of them are still distinctly unique, with some traits separating them from the rest. This is not a definitive list of roles either, with the world of IT constantly in a state of change and new jobs and work areas popping up left, right and centre, but those seem to be the usual suspects, at least to my own experience.

 

Now it is time for me to join my imaginary design troupe under the setting sun, thank you for your attention and until next time!


5.02.2018 / Jyrki Turunen

Previously, on the Walking D… in the story I mean.

 

After some time, Uxar himself appeared before the king. He led Old Faithful onto the walls themselves to oversee the construction efforts. They scaled a set of stairs and came to a stop near the primary entrance to the city.

 

“As you already know”, Uxar began, “my role is that of User Experience Designer. To demonstrate what this means in practice, I would ask you to fulfill a simple request.” Uxar handed the king a hammer, pointed to a nearby part of the wall on the other side of the main gatehouse and said: “See that man over there? Take this hammer to him.”

UX designer

 

The king, baffled by such a request, complied, grabbed the hammer and took a step towards the indicated person, who toiled away but a hundred meters from him. After a few more steps Old Faithful stopped in his tracks, realizing that the gatehouse was impassable and that the fastest route to his destination actually lay back the way he had come, down the stairs, across the entire yard, further down the other wall and up another set of stairs, after which he would need to walk back towards the gatehouse again.

 

The king was snapped out of his momentary reverie by Uxar’s booming laughter. “You seem to have grasped the problem. This issue, and all others like it, is what I’m here to find out and rid you of.” The king nodded, realizing yet another aspect of the design work he had previously overlooked. Building something great included more than simply going through the motions of creating something that did the job, more or less. Uxar went into great detail about the importance of seeing the people actually use and interact with the solutions, products and tools for any given issue, which in this case were the fortifications. Uxar had spent the majority of his time rigorously examining all of the routines and situations relating to them, going even so far as organizing a few simulated assaults against the walls from outside invaders to gauge their effectiveness.

UX design leaf

“The men and women who are here every day are the ultimate experts on what is wrong and what is not. It is their desires and needs that we must address in the design, not simply some architect’s wild fantasy of how lavishly exquisite a citadel should be. This cannot be achieved by sitting in a faraway tower and pondering how things might be, you must come and see the reality of the situation yourself.” Uxar went on for a while about the improvements that the interviews and observations had already yielded to the design and the king realized the need for practicality among the more idealistic design methods. Eventually, the day came to an end and the sounds of physical efforts halted for the night as the king and Uxar also went their separate ways.

 

The end is nigh! Read Part V of the tale »